 |
 | |  Sprawozdanie z wycieczki klasy I c do Lubomierza |
|
 |
Pod koniec maja, razem z moją klasą I c, wyjechałam na wycieczkę do Lubomierza. Po zaniesieniu toreb i obejrzeniu pokoi, zaczęła się gra terenowa w górach. Klasa podzieliła się na trzy zespoły. Pierwsi wyruszyli chłopcy, później kolejno dwa zespoły dziewcząt. Na pierwszym punkcie, który był bardzo blisko miejsca startu, czekał na nas harcerz z zadaniem. Miałyśmy zbudować model budowli z patyków i kamieni, według opisu koleżanki z drużyny. Po ukończeniu zadania, wyruszyłyśmy w dalszą drogę. Po chwili zauważyłyśmy znak
który powiedział nam, że trzy kroki na lewo, ukryta jest kartka z zadaniem. Po długich poszukiwaniach, w końcu znalazłyśmy ją pod kamieniem i przeczytałyśmy, że mamy przygotować zabawę na wieczór. Po chwili doszłyśmy do rozwidlenia dróg. Szukałyśmy strzałki, ale w końcu domyśliłyśmy się, że musiał ją zniszczyć przejeżdżający niedawno traktor. Postanowiłyśmy iść dalej szlakiem. Okazało się, że wybrałyśmy dobrą drogę. Później zobaczyłyśmy drugiego harcerza, który wyjaśnił nam, na czym polega kolejne zadanie. Miałyśmy zestrzelić plujką jak najwięcej balonów lub trafić w przyczepione na kartonie karteczki. Miałyśmy po trzy próby każda. Udało nam się zestrzelić wszystkie balony i cztery kartki. Po drodze robiłyśmy zdjęcia różnym roślinom, aż w końcu dotarłyśmy do trzeciej stacji. Harcerka uczyła nas pierwszej pomocy i sprawdzała nasze umiejętności. Miałyśmy ułożyć miśka w pozycji bezpiecznej i reanimować manekina. Gdy to zrobiłyśmy, wyruszyłyśmy w dalszą drogę. Niewiele trwało, zanim doszłyśmy do końca, ale mimo wszystko byłyśmy zmęczone. Pierwszy zespół chłopców już tam był razem z panią Francuz-Ornat. My jeszcze miałyśmy do zrobienia jedno zadanie. W pniu drzewa, które tam leżało, miałyśmy znaleźć kartkę z trzecim zadaniem. Po znalezieniu dowiedziałyśmy się, że mamy znaleźć w lesie coś ciekawego, na przykład kamień, szyszkę lub gałąź nic nie zrywając. Wybrałyśmy kolorowy kamień i zadowolone wróciłyśmy do reszty klasy. Dowiedziałyśmy się wtedy, że było zadanie, którego nie znalazłyśmy, a mianowicie napisanie czterowiersza o wycieczce, który wymyślałyśmy schodząc na dół. Wróciliśmy zmęczeni, ale zadowoleni. Gdy wszyscy odpoczęli, poszliśmy zrobić ognisko i piec kiełbaski. Po kolacji poszliśmy z harcerzami na tzw. „kominek”, czyli śpiewanie, gry i zabawy w kuchni. Harcerze uczyli nas wielu pieśni, okrzyków i zabaw, a my prezentowaliśmy przygotowane przez nas czterowiersze i zabawy. Potem poszliśmy się umyć i położyć spać. Następnego dnia obudziliśmy się wszyscy bardzo wcześnie, jak to często jest po pierwszej nocy. Około godziny ósmej zeszliśmy na śniadanie. Tego dnia bardzo padało, więc nigdzie nie wychodziliśmy do południa. Na obiad były pierogi ruskie, lub dla tych, którzy nie lubią, pierogi z serem. Wszystkim bardzo smakowało. Gdy wszyscy zjedli, ubraliśmy się w kurtki przeciwdeszczowe i poszliśmy na Papieżówkę. Cała klasa się zmęczyła, więc po powrocie nikt nie miał sił na rozrabianie. Po kolacji, znowu mieliśmy „kominek”. Najbardziej spodobała nam się zabawa w „strażnika cukierków”. Wybieraliśmy jednego strażnika, który po zawiązaniu oczu, miał pilnować kupki cukierków. Następnie „złodziej” musiał zabrać cukierka. Było przy tym wiele śmiechu i zabawy. Następnie cała zmęczona klasa poszła spać. Trzeciego dnia była piękna pogoda. Po śniadaniu, spakowaliśmy swoje rzeczy i pojechaliśmy do Mszany Dolnej. Tam jedna część klasy poszła na basen, a druga do groty solnej. Popływać poszło tylko kilka dziewczyn. Pływałyśmy, nurkowałyśmy i świetnie się bawiłyśmy w wodzie. Gdy wyszłyśmy ubrane i wysuszone, reszta klasy już na nas czekała. Udaliśmy się później do pizzerii. Dobraliśmy się w trzy lub czteroosobowe grupki i zamówiliśmy pizze w ulubionych smakach. Wszystkim bardzo smakowało. W pizzerii każdy po kolei podpisywał się na wszystkich pocztówkach z Mszany Dolnej lub Gorców. Następnie wybieraliśmy te, które najbardziej nam się podobały i zabieraliśmy na pamiątkę. Zjedliśmy też pyszne lody. Potem niestety musieliśmy wracać autobusem do Krakowa. Podróż bardzo szybko zleciała. Wszyscy jesteśmy zadowoleni z wycieczki i mamy nadzieję, że w przyszłym roku też na podobną pojedziemy. Gabriela Marcińczyk
|
|
|
|
|
|
| |
|